Od pewnego czasu starałem się znaleźć chwilę, aby po krótce opisać możliwości, które są w Waszym zasięgu. To podsumowanie jest dedykowane dla osób, które mają taką pasję jak ja – piszą, sprawia im to przyjemność, ale chcą zrobić też coś więcej – wydać swoją książkę, pozyskać wydawcę, zabłysnąć i pojawić się w księgarniach największych sieci.

Kim właściwie jestem? Wypadałoby się przedstawić. Nazywam się Bartłomiej Basiura. Pewnego dnia, mając osiemnaście lat, dosłownie tydzień po napisaniu matury, postanowiłem zaryzykować i spróbować swoich sił, przelać na papier wykreowaną przez wyobraźnię historię. Od tego momentu można mówić o „Hipnozie” mojej pierwszej książce. Pamiętam dobrze jeden z pierwszych wywiadów, już przy okazji promocji kolejnego tytułu – „Ucznia Carpzova”, pod moim nazwiskiem znajdował się podpis „pisarz”. Minęło pięć lat, mam na swoim koncie trzy wydane książki, wkrótce premiery kolejnych, już napisanych, w stosunku do których toczy się aktualnie proces wydawniczy. Chciałem się podzielić z Wami pewnego rodzaju doświadczeniem, które wynika z kontaktu z Wydawcami i wielu prób, które wymusiły na mnie przyjęcie określonych postaw, aby moje małe marzenia udało się spełnić.

Basiura3

Nie będę się mądrzyć, staram się twardo stąpać po ziemi, pisanie niezmiennie traktuję jako pasję. Wpis ten ma być wskazówką, sami ocenicie czy zaprezentowane  informacje mają przełożenie w rzeczywistości. Może pewnego dnia sami zechcecie przekazać własne doświadczenia.

Mam nadzieję, że kilka poniższych rad okaże się pomocnych. Jeżeli będziecie mieli pytania i wątpliwości, zapraszam do dyskusji. Pisanie to podróż pełna inspiracji i wyzwań, ale przecież granicą jest tylko wyobraźnia, warto spróbować i przekonać się, że sukces ma różne definicje, ale o tym później.


1. NAPISANIE KSIĄŻKI

Od tego się zaczyna. Siadasz i stukasz w klawiaturę. Mimo wszystko sugeruję korzystać z komputerów, zapisywać kopie zapasowe, bo choć stare maszyny może i mają swój charakter, to gdy przychodzi do konfrontacji z Wydawcą, taka forma okazuje się nieprzydatna. Nie myśl o okładce, czcionce, czy układzie kolejnych rozdziałów, skup się na szczegółach, dopracuj TREŚĆ, wyeliminuj wszelkie wewnętrzne wykluczenia, określ cel jaki stawiasz swojej książce i postaw ostatnią kropkę dopiero, gdy go osiągniesz.

Czy jest sens kontaktowania się z potencjalnymi Wydawcami zanim skończysz? Niektórzy dopuszczają opcję wysłania części, jeżeli jesteś znany, poważany i doceniany, jest opcja na umowę, zaliczkę, wtedy pozostaje tylko pisać. Ale skupmy się na debiutantach, którzy mają zdecydowanie bardziej utrudnioną sytuację. Więc sugeruję się nie śpieszyć, bo na początku musisz pokazać się z dobrej strony. Jeśli pierwsze strony okażą się przekonywujące, recenzenci pójdą dalej, a pod ocenę brana jest całość.

Nie będę w tym miejscu rozpisywał się odnośnie samego pisania, tworzenia planów, budowania fabuły. To element subiektywny a zarazem tak szeroki, że spokojnie nadaje się na inny wpis.

2. WARTOŚĆ MERYTORYCZNA

W zależności od gatunku książki, która powstaje pod Twomi skrzydłami, musisz zadbać o elementy charakterystyczne. Nie mam wielkiego doświadczenia w pisaniu fanastyki, dlatego rada ta tyczy się przede wszystkim realiów, które mają oddać rzeczywistość. Pytaj specjalistów, sięgaj do odpowiedniej literatury, sprawdź dokładne położenie na mapie. Z jednej strony pozwoli to nadać książce charakteru, a Czytelnik będzie mógł docenić Twój warsztat i przygotowanie.

Wikipedia nie jest najlepszym rozwiązaniem, ale lepiej coś, niż udawać specjalistę przypisując własne definicje. W tym miejscu jeszcze jedna rada, bo ludzie młodzi często wpadają w pułapkę, mi też to się zdarzyło. W moim mniemaniu zbędne jest nagromadzenie trudnych, często obcojęzycznych słów, opisywanie procesów technologicznych itp. Bo co właściwie chcesz tym udowodnić? Wyrażenia powinny być mimo wszystko dość proste, zrozumiałe tak dla Ciebie jak i Czytelnika. Nie bój się zarzutu, że piszesz prosto. Przynajmniej to robisz, a inni wolą komentować i się czepiać, ale sami nie poddają się krytyce. Jeżeli stworzysz odpowiednią fabułę, obroni się, a specjalistyczne słownictwo, nawet jeśli Twój słownik jest w nie bogaty, zostaw sobie na czasy kiedy Twoje nazwisko będzie wiązać się z marką.

3. PRZYJĘCIE SCHEMATU – WYBÓR WYDAWCY

Co Cię interesuje? Trzeba mierzyć wysoko, więc pewnie weźmiesz pod uwagę Wydawców, których książki masz na swojej półce, którzy prezentują się na półkach księgarni w bloku „bestsellery”. Większość podmiotów przyjmuje propozycje wydawnicze drogą mailową, dla Ciebie to oszczędność, nie musisz drukować, płacić za przesyłkę, a zarazem masz możliwość wysłania kolejnych wiadomości, aby upewnić się, czy aby na pewno tytuł dotarł w odpowiednie miejsce

Dobierz wydawców w sposób przemyślany. Niektórzy specjalizują się w określonych gatunkach, Ci zainteresowani w wydawaniu fantastyki, nawet nie spojrzą na kryminał. Nie ma limitów, wysyłasz tyle propozycji ile chcesz, nikt nie będzie Cię oceniał – w końcu zależy Ci na wydaniu, a kiedy pojawią się odpowiedzi, masz szansę wybrać tą najlepszą.

Nie wystarczy tylko tekst, jeśli chcesz być zauważony, zadbaj o dodatkowe elementy. Napisz o sobie kilka słów, dodaj dane kontaktowe, aby mieli szansę odpowiedzieć. Każdy element charakterystyczny mile widziany. Plus streszczenie, nie przesadzaj z objętością, to musi być zwięzłe, konkretne, bez zagłębiania się w szczegóły, które nie mają znaczenia dla fabuły. Ująłbym to w jednym słowie: WIZYTÓWKA. Zanim ktokolwiek zajrzy do tekstu, przejrzy właśnie streszczenie, nastąpi pierwsza ocena, od której zależy, czy tekst przejdzie do kolejnego etapu. Sposób napisania streszczenia też pozwala na wysunięcie pewnych wniosków co do tego jaki masz styl i tego, czego można się po samej książce spodziewać. Sugeruję zmieścić się w dwóch stronach A4, większa objętość może okazać się niestrawna. Równie ważny, a może nawet ważniejszy jest opis, który często jest błędnie mylony ze streszczeniem. Kilka zdań, wprowadzenie, które ma zachęcić potencjalnego czytelnika. Spójrz na inne książki podobnego gatunku, są różne szkoły, każda z nich nakierowana na osiągniecie konkretnego celu. Nie zdradzaj treści, pobudź ciekawość, postaw na minimalizm. Sprzedaj to, co napisałeś, tak jakbyś miał swoje 30 sekund w radiu i miał powiedzieć kilka słów.

Szczegółowe informacje odnośnie wymagań wydawnictwa z zasady znajdziesz na stronach konkretnych wydawnictw, jeżeli nie ma odpowiedniej zakładki, zawsze możesz zadzwonić do sekretariatu i przynajmniej dowiesz się z pierwszej ręki jak to wygląda.

4. ELEMENT WYJĄTKOWOŚCI

Jesteś młodym pisarzem, który ma szansę zrewolucjonizować polski rynek wydawniczy. Ale z czego to wynika? Z wyjątkowości tego, co stworzyłeś! Czym Twoja książka wyróżnia się spośród gniotów na półkach księgarni? To kolejne powielanie standardów, czy może postawiłeś na nowatorstwo? Pokaż to. Wystarczy jedno zdanie w treści maila, które przykuje uwagę. Przecież wysyłasz to, czego do tej pory nie było. Nie bój się komplementować swojej książki, w końcu gdybyś w nią nie wierzył, wyrzuciłbyś, albo schował do szuflady.

Sam zawiodłem się na fakcie mojego wieku. To, że masz 13 albo 18 lat nie sprzedaje się tak dobrze, jakby można oczekiwać. Dlaczego? Możesz stworzyć coś niezwykłego, ale sam fakt, że nikt nie spodziewa się po młodzieńcu dobrej lektury, odstrasza, nie tylko Czytelników, ale jak widać – również Wydawców.

5. OKREŚL GRUPĘ DOCELOWĄ

Jeżeli coś jest dedykowane dla wszystkich to znaczy, że jest dla nikogo. Małe wtrącenie, mail z propozycją wydawniczą nie ma być esejem albo kolejną książką. Ważny jest bezpośredni przekaz. Zatem kto ma przeczytać Twoją książkę? Młodzież? Dorośli? Ulubieńcy fantastyki czy też ludzie szukający dreszczyku emocji w thrillerach? Kobiety czy mężczyźni? Krótka informacja, która nic Cię nie kosztuje, a Wydawca zobaczy, że wiesz co robisz.

6. OTWÓRZ SIĘ NA KRYTYKĘ

To jest pewna umowna granica, kiedy dopuszczasz osoby trzecie do tego, co wcześniej było do wglądu tylko dla Ciebie. Słuchaj, bo podejście typu „ja wiem najlepiej” doprowadzi do tego, że nazwą Cię bucem, a nawet jeśli to, co napisałeś jest dobre, współpraca z osobą, która nie bierze pod uwagę konsensusu i ma gdzieś to, co mówią inni, może być negatywna w skutkach.

W moim mniemaniu są dwa rodzaje krytyki – konstruktywna i niekonstruktywna. Tej drugiej nie musisz brać do sobie o ile masz swoje argumenty. Nie kłuć się, a dyskutuj, ucz się na błędach i dopuść do siebie, że również Twoje dzieło może mieć wady. Piszę o tym w tym miejscu, bo jedną z szans na podniesienie atrakcyjności propozycji wydawniczej jest załączenie recenzji. To nie muszą być wielkie nazwiska, choć mile widziane, aby miały jakieś powiązanie z książkami. Znajomi? Szczerze odradzam, bo choć w pierwszej kolejności sam zwykle sięgam do osób, którzy są w moim bliskim otoczeniu i których zdanie cenię, to z zasady przyjmują inne kryteria, patrzą przez pryzmat Ciebie, a po recenzji widać czy jest ona obiektywna.

Jest jeszcze jedna prawda, czyli że…

7. WSZYSTKIM NIE DOGODZISZ

Pojawią się negatywne opinie. Nawet najwyżej oceniane tytuły, które zbierają prestiżowe narody i przez wiele miesięcy goszczą w TOP 10 zbierają słabe oceny. Ale nie poddawaj się, znaj wartość swojego dzieła.

Ma to niewątpliwie związek ze wspomnianą wcześniej grupą docelową. Czytelnik, który przez całe życie gustował w fantastyce, gdy weźmie do ręki kryminał, może mu brakować tego, czego oczekuje od tamtego gatunku, więc niekoniecznie musi być zadowolony.

Mowa raczej o sytuacji, która następuje już po wydaniu książki. Może pewnego dnia skuszę się na podobne podsumowanie moich doświadczeń z tym tematem związanych, bo to motyw na kolejny elaborat. To, co mogę zasugerować, to aby się nie poddawać, krytyka uczy pokory, ale brak pozytywnych recenzji jest jakąś sugestią, że może jednak nie wszystko jest tak dobre jak sądzisz. Nie bój się zmieniać to, co jest złe, bo gdy uda się pozyskać wydawcę, a tytuł przedostanie się do szerszego grona, chcąc nie chcąc tworzysz swoją markę, a nieudany początek dla debiutanta może zaprzepaścić szansę na kolejne projekty.

8. CIERPLIWOŚCI

Zatrzymajmy się na chwilę w momencie gdy propozycja wydawnicza jest wysłana. To pierwsze prawdziwe zderzenie się ze ścianą. Nie piszę tego, aby Was demotywować, wręcz przeciwnie, pewnych prawd nie przeskoczycie, ale mając świadomość tego, co Was czeka, łatwiej będzie Wam się przygotować.

Czekać można bardzo długo, pytanie jaki to ma sens. Im większe wydawnictwo, tym dłużej to trwa, w dodatku przyjęła się praktyka, że w przypadku negatywnej decyzji, zwykle nie otrzymacie nawet małej wzmianki, która przynajmniej pozwoliłaby się Wam dowiedzieć na czym stoicie. Średni czas oczekiwania na odpowiedź to sześć (6!) miesięcy. Możecie się przypominać, ale osoby, z którymi rozmawiacie zwykle nie mają funkcji decyzyjnej i będą Wam powtarzać, że wkrótce dostaniecie odpowiedź. I tak do znudzenia.

W tym czasie możecie napisać kolejną książkę, po doświadczeniu z pierwszą, następnym razem z zasady jest lepiej, zmienia się język. To, co nie sprzedało się za pierwszym razem, przy kolejnym podejściu może okazać się strzałem w dziesiątkę.

9. KWESTIA PRZYPADKU

Każdego dnia wydawnictwa otrzymują kilkanaście propozycji. Skoro nie ma limitów to aspirujący pisarze zwykle zalewają propozycjami wszystkich po równo. W zależności od wielkości wydawnictwa oddelegowany do procesu weryfikacji jest dany pracownik. Do tego dochodzą współpracujący recenzenci. Czy dociera do nich jakaś książka zależne jest od tego pierwszego etapu. Często to kwestia przypadku, bo nie ma fizycznej możliwości zapoznania z taką ilością książek. Nie zdziwiłbym się gdyby opinia zapadała na podstawie otworzonej przypadkowo strony, przeczytania zdania wyrwanego z kontekstu. Może to być zły dzień, omyłkowe pominięcie Twojej propozycji, która chwilę później ląduje w koszu, a Ty wciąż czekasz. Trochę to niepoważne, prawda? W tej relacji to jednak oni są Panem, to Ty jesteś interesantem, a skoro mogą przebierać wśród propozycji, musisz im udowodnić jak wiele tracą, że tak Ciebie nie docenili.

10. KRUCZKI PRAWNE

Przechodzimy do etapu szczęścia. Otrzymałeś odpowiedź, wydawca jest zainteresowany, ogarnia Cię entuzjazm, ale sugeruję się uspokoić, bo o pewności można mówić dopiero po podpisaniu umowy, a często ten okres się przeciąga. Zwróć uwagę na kolejne zapisy. Zawsze możesz negocjować, ale nie oszukujmy się – każde wydawnictwo ma swoje wzory i raczej nie jest chętne do jakichkolwiek zmian. Nie spodziewaj się, że dostaniesz więcej niż 10-15%, to i tak dobrze. Nieważne czy debiutant, czy doceniony i nagrodzony autorytet, stawki są podobne, różni się tylko sprzedaż, dzięki czemu oni na tym lepiej wychodzą.

Zwróć uwagę od jakiej podstawy jest liczony procent, w idealnym rozrachunku podstawą taką jest cena okładkowa, ale to raczej nadzieje bez pokrycia. Na e-booki z zasady są wyższe stawki, co też powinno być zastrzeżone. Ważne są również prawa – czy sprzedajesz wyłączność, na jakich zasadach, jak przestawia się Twoja odpowiedzialność. Problemy się mnożą, trzeba zachować zdrowy rozsądek.

 Basiura4

11. NIE SPRZEDAJ SIĘ

Również w umowie można zastrzec kwestie ingerencji Wydawcy czy uznaje on Twoją książkę za przyjętą w ostatecznej formie czy też może narzucać zmiany, do których musisz się dostosować. Jest to element, który chcę w tym miejscu odróżnić od koniecznej redakcji i korekty, za którą powinno odpowiadać również Wydawnictwo. Chodzi mi tylko o zauważenie, że musisz walczyć o swoje, skoro coś wysłałeś do nich w określonej formie, domyślam się, że w takiej formie chcesz mieć wydane.

Jeżeli umowa jest wyłączna, przekazujesz prawa, z zasady masz niewiele do powiedzenia. Narzucają Ci formę edycji wewnętrznej, okładkę zobaczysz, możesz wysłać swoje sugestie zmiany, ale ostateczna decyzja i tak należy do nich. Niestety często przybiera komercyjną formę, nawet niekoniecznie oddającą zawartość i charakter książki. Cena też jest niezależna od Ciebie, możesz się kłócić, ale skończy się na tym, że żadna umowa nie zostanie podpisana i znowu będziesz ćwiczył swoją cierpliwość.

12. NABIERZ DYSTANSU

To chyba najtrudniejsze, nawet gorsze od tej wcześniej wspomnianej cierpliwości. Dużo zależy od przyjętych założeń. Pojawi się wiele sytuacji kryzysowych, gdzie Twoje założenia niestety się nie sprawdzają, albo pojawią się kolejne odpowiedzi odmowne, recenzje, które zaprzeczają Twojej ciężkiej pracy i poświęceniu, które włożyłeś, aby ta książka powstała. Podnieś głowę do góry, na tym świat się nie kończy, Nowego Jorku nie wybudowali w jeden dzień, a znani i popularni pisarze, do których grona chcesz dołączyć, też na początku nie mieli łatwo. Takie są uroki bycia debiutantem, nikt niczego nie poda na tacy, a zarazem kreujesz swój charakter, nabierasz bezcennego doświadczenia, tworzysz własną myśl, którą następnie będziesz mógł wykorzystać. Te wszystkie ściany, od których się odbijesz, mają swoją dobrą stronę. Kiedy w końcu osiągniesz wyznaczony cel, dotkniesz na półce w księgarni swojej książki, zapomnisz o wcześniejszych niepowodzeniach, pojedyncze etapy nie będą miały znaczenia, a zarazem ta potężna dawka satysfakcji pozwoli Ci w kolejnym starciu pokonać te same ściany, ale również inne, bo nawet później, nieustannie trzeba…

13. WALCZYĆ O SWOJE

Znaj swoją wartość. Nikt nie nakazuje Ci podążać za trendami, tworzyć komercyjne gówno dedykowane do popkultury nastawionej na przyjemności. Możesz tworzyć swoją ścieżkę, wbrew pozorom, możliwości są nieograniczone. Wiele zależy od Twojego charakteru, czy jesteś gotowy podjąć wyzwanie, iść na przekór, dążyć nieustannie do samego końca. Nawet jeśli jesteś szarą, nieśmiałą myszką, też masz prawo tworzyć po swojemu, bo choć rynek książki, również ten polski, jest wypełniony coraz bardziej, to jednak jest miejsce dla wszystkich nas.

Prawda jest taka, że jeśli masz pieniądze albo kontakty, nie będziesz miał problemu aby zrobić karierę, nieważne w jakiej branży. Czy ktokolwiek Cię doceni? Zapewne, w końcu mowa tutaj bardziej o trendach niż o tym, czy coś potrafisz stworzyć :). Sława stała się produktem. Nie neguję, że to źle, jeżeli z pieniędzy i kontaktów korzysta się w dobrych celach, elementy te nie zaszkodzą.

Sam zaczynałem jednak od zera. Po pewnym czasie i kilku latach poznawania tego świata, powoli zaczęła rozszerzać się siatka znajomości, jako, że pisania nigdy nie traktowałem w kategoriach zarobkowych i nawet nie liczę na zysk, bronię się przed samym sobą i mogę sobie pozwolić na działanie poza schematem. To tylko znak dla tych, że obędzie się bez pieniędzy i kontaktów, po prostu musicie chcieć. W dodatku wytrwale chcieć, bez poddawania się przy pierwszym zakręcie.

Jeszcze kilka dygresji, które konieczne są, aby ten mini poradnik miał wartość merytoryczną.

14. WYDAWANIE ZE WSPÓŁFINANSOWANIEM

Jest na polskich rynku wydawniczym co najmniej kilka podmiotów, które przygotowały ofertę dla debiutantów. Sam fakt, że wysyłasz do wydawnictwa swoją pierwszą książkę, często uniemożliwia przesłanie propozycji dalej. Współfinansowanie sprawia, że bierzesz część odpowiedzialności na siebie, płacisz za wydanie, korektę, stworzenie okładki, a Wydawnictwo oferuje Ci swoje doświadczenie, pracowników, drukarnie i co chyba najważniejsze – dystrybucję. To stosunkowo pewna możliwość, od tej chwili masz wydaną oficjalnie książkę, profesjonalnie przygotowaną, prawa do książki z zasady wciąż należą do Ciebie. Potem możesz więcej.

Minus tej całej sytuacji sprowadza się do relacji i pieniędzy. Relacji – bo wydawnictwo traktuje Cię bardziej jak klienta niż pisarza, umowa jest niekorzystna i to bardziej tak, jakby robili Ci łaskę. Dopiero gdy wyniki sprzedaży okazują się bardzo zadowalające, możesz więcej. A pieniądze – nie chcę Cię demotywować, ale raczej na tym nie zarobisz. Bez dobrej promocji trudno osiągnąć pułap 2-3 tysięcy sprzedanych egzemplarzy, tym bardziej w przypadku debiutanta, a dopiero wtedy zaczyna się wychodzić na plus. Zawsze możesz próbować, ale wydawnictwa które stawiają na współfinansowanie zwykle nie mają środków albo możliwości promocyjnych jak te większe.

ebook fb

15. SELF-PUBLISHING

Polecam w przypadku e-booków, odradzam co do książki drukowanej. Już tłumaczę dlaczego. Kiedy rezygnujesz z opcji wydawania swojej książki przy pomocy wydawnictwa, albo niekoniecznie wierzysz w to, co stworzyłeś i na razie chcesz zacząć małymi kroczkami, self-publishing sprawia, że możesz wszystko ułożyć po swojemu, sam jesteś Wydawcą i panem swojego dzieła. To odpowiedzialność, ale również jakiś rodzaj przygody. E-booki cię nie kosztują, choć sugeruję zlecenie konwersji odpowiedniej firmie, co będzie Cię w zależności od objętości książki kosztować nie więcej niż 200 złotych. Dystrybuujesz gdziekolwiek tylko chcesz, albo sam, albo przez pośredników, których coraz więcej również na polskim rynku. Za papierową wersję musiałbyś płacić nie małe sumy, wysyłać do bibliotek, szukać źródeł dystrybucji, a wierzcie mi, żadna ceniąca się hurtownia nie będzie tak bardzo chętna na użeranie się z podmiotami oferującymi jeden tytuł. Plus jest taki, że wszystko dzieje się bez zbędnych pośredników, więc i zysk się zgadza, ale praca, którą w ten proces włożysz, może zdemotywować Cię do kolejnych tego typu prób.

Są znane w Polsce przypadki self-publisherów, którzy zrobili nie małą karierę. Ale oni też zaczynali od zera, na sukces trzeba poczekać. Po raz kolejny wspomnę o promocji, nie bój się prosić o pomoc, znajomi mogą udostępnić na fejsie stronę, gdzie jest Twój e-book. Możesz założyć bezpłatną stronę albo bloga, napisać do lokalnych mediów, może zainteresują się sprawą. No i recenzenci, ważne, aby pojawiły się jakieś recenzje, uwierz mi, również mi zdarzyło się być self-publisherem, sam oceniam ten epizod jako świetną zabawę, bo nieważne na jakim jesteś etapie, super jakbyś się tym wszystkim bawił.

16. KONKURSY LITERACKIE

Na koniec taka dygresja. Zawsze jest szansa, że Twoje dzieło przedostanie się do szerszego grona odbiorców dzięki konkursom. Zdarza się, że główna wygrana to wydanie danej ilości egzemplarzy. Trzeba śledzić sieć na bieżąco, uważać na kryteria. Część jest dla debiutantów, część dla tych, którzy wydali książkę w danym roku. Sporo jest skierowanych konkretnie do poetów, albo pisarzy określonego gatunku.  Minus taki, że z zasady trzeba wysłać określoną ilość papierowych książek, jeżeli jest wydawca, możesz mu zasugerować taką opcję, mógłby wziąć koszty na siebie.

Nie chcę w tym miejscu demotywować, ale czasem mam wrażenie, że we wszystkich konkursach pojawiają się niezmiennie od kilku lat te same nazwiska i książki największych w Polsce Wydawców. Może czas zrewolucjonizować ten rynek? Może czas na Ciebie?


Mam nadzieję, że choć trochę nakreśliłem drogę do wydania książki. Nie było moim zamierzeniem demotywowanie, a raczej ukazanie szans i zauważenie pewnych prawd rynku, abyś był gotowy. Ja parę lat temu o świecie wydawniczym nie wiedziałem nic, teraz znajduję się w trochę innym położeniu, z sentymentem wracam do tamtych czasów. Pewnego dnia będziesz miał również swoje konkluzje i doświadczenia. Nie będzie to jednak miało miejsca jeśli nie odważysz się zrobić tego pierwszego kroku – wydać swoją książkę.

Zapraszam do komentowania jak i indywidualnego kontaktu w celu otrzymania bardziej szczegółowych informacji.

BB

Podziękowania dla K. 

Komentarze są zamknięte.

start